Karkołomny trend na zdrową żywność

Trudno jednoznacznie określić w którym momencie zapoczątkowała się moda polegająca na stosowaniu zdrowej żywności. Pierwsze wzmianki pojawiają się na przełomie lat 50-60 w Stanach Zjednoczonych, gdzie powstał sklep oferujący wyłącznie zdrową żywność. Podobnym sklepem wyrzekającym się pustych sloganów reklamowych jest ceniona marka Gryczanka – http://www.gryczanka.pl. Jednak, czy na tej podstawie możemy przypuszczać, że był to punkt przełomowy, który wyznaczył trend trwający po dziś? Jedno jest pewne – zwłaszcza w ostatnich latach mamy do czynienia z rozrostem tego typu sklepów i samych produktów, które zwykło się nazywać BIO, bądź EKO. Warto się im bliżej przyjrzeć, aby określić ile jest w nich prawdy, a ile chwytu marketingowego.

3e

EKO, BIO i szaradziarstwo nazw

Uśmiechnięte kury, roześmiane krowy, fircykowate prosięta… Ileż to nazw dotyczy reklam przedstawiających zdrową żywność. Markety zaś coraz częściej obfitują w specjalnie wystylizowane obszary, które bombardują klientów nazwami EKO i BIO. Wszystko po to, by konsumenci doskonale zdali sobie sprawę, że w zdrowej żywności siła. Nader często bywa, iż produkty z tymi skrótami nie różnią się cenowo od produktów, które owych znaczków nie prezentują. To błąd, ponieważ zdrowa żywność przede wszystkim musi mieć swoją cenę, która jest znacznie wyższa od popularnych produktów sieciowych produkowanych przez innowacyjne maszyny i transportowanych taśmą do kontenerów. Dlatego to właśnie cena powinna stanowić podstawowe kryterium w ocenie prawdziwości danego produktu. Wracając na chwilę do nazw – czym one się różnią? Właściwie niczym. Z powodzeniem mogą być stosowane jako synonimy, ale pamiętajmy, że zasada jest jedna – dodatek w postaci BIO, tudzież EKO nie jest normowany prawnie w związku z czym każdy producent może go umieścić na opakowaniu.

Jak mówią statystyki…

Statystykom raczej się nie powinno ufać, a świadczą o tym każde kolejne wybory parlamentarne. Podobnie jest w przypadku stosowania zdrowej żywności. Ostatnie badania odnotowały znaczny wzrost zainteresowania naszych rodaków znaczkami BIO oraz EKO. Podają one, iż w minionym roku blisko 10% osób inwestuje w zdrową żywność, co w porównaniu z latami ubiegłymi jest wzrostem o niespełna 4%. Wynik robi wrażenie, jednak czy tak jest w praktyce? Nadal jesteśmy szarym ogonem Europy, ale nie należy zapominać, że badania dotyczyły wyłącznie ludności miejskiej. Wieś – to zupełnie inna para kaloszy.

3f

Wnioski

Nie wszystko co BIO i EKO jest prawdziwą zdrową żywnością. Za taki certyfikat płacimy dwukrotnie wyższą cenę, a szkoda, gdyż istnieje wiele alternatyw. Jedną z nich jest oferta marki Gryczanka – http://www.gryczanka.pl, która składa się z produktów naturalnych, takich które nie zawierają sztucznych konserwantów, czy aromatów. Są dostarczane przez lokalnych producentów, którzy nie stosują nawozów sztucznych. Rejony z jakich są one transportowane to najżyźniejsze złoża zielonych płuc Polski. Odpowiednio wyselekcjonowane produkty nie muszą posiadać magicznego znaczka, a ich cena może być znacznie niższa. Aby przekonać się o tym wystarczy skorzystać z tej fantastycznej oferty.